czwartek, 17 października 2019 - 20:03
Więzienie i prace społeczne za zjedzenie cukierka w markecie.

Miesiąc więzienia i 20 godzin prac społecznych, taki wyrok usłyszał emeryt ze Szczecina, za zjedzenie śliwki w czekoladzie.
Miesiąc więżenia i 20 godzin prac społecznych, taki wyrok usłyszał 69-letni emeryt ze Szczecina, za zjedzenie śliwki w czekoladzie.
Jak podaje polsatnews.pl rzecz wydarzyła się 4 lipca w Kołobrzegu w markecie Biedronka. Pan Roman na co dzień mieszkaniec Szczecina, podczas robienia zakupów, poczęstował się śliwką w czekoladzie o wartości - jak później ustalono - 40 gr. Dzięki wprawnemu oku został on zatrzymany przez ochronę sklepu. Nie pomogły tłumaczenia, że odruchowo zjadł - przepyszną swoją drogą - śliwkę w czekoladzie. Kradzież to kradzież stwierdził ochroniarz i wezwał policję.
- Przyjechała policja, spisała moje dane, nie pamiętam, czy zaproponowała mi mandat czy nie, bo byłem w emocjach. Później doręczono mi wezwanie na komendę - mówił dla polsatnews pan Roman.
Ze względu na konsultację w szpitalu, mężczyzna nie mógł stawić się na komendzie w wyznaczonym terminie, o czym poinformował policjantów telefonicznie.
- Zostawiłem swoje wszystkie dane i powiedziałem, że po powrocie jestem gotowy zgłosić się na komendę. Nie otrzymałem ani telefonu, ani powtórnego wezwania. Uważałem, że sprawa jest zakończona - mówił emeryt.
11 października pan Roman otrzymał z sądu wyrok nakazowy, w którym zarzuca mu się kradzież 1 sztuki cukierka śliwka w czekoladzie o łącznej wartości 40 groszy. Za powyższy czyn sąd skazuje go na karę 1 miesiąca ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 godzin. Wyrok nie jest prawomocny.
- Jeżeli skazany tym wyrokiem złoży sprzeciw, ten wyrok przestanie istnieć, wówczas sprawa będzie się toczyła od początku, w normalnym trybie, w pełnym postępowaniu dowodowym i każdy będzie mógł przedstawić swoje racje - powiedział Polsat News Sławomir Przykucki z Sądu Okręgowego w Koszalinie.
Jak podaje polsatnews.pl rzecz wydarzyła się 4 lipca w Kołobrzegu w markecie Biedronka. Pan Roman na co dzień mieszkaniec Szczecina, podczas robienia zakupów, poczęstował się śliwką w czekoladzie o wartości - jak później ustalono - 40 gr. Dzięki wprawnemu oku został on zatrzymany przez ochronę sklepu. Nie pomogły tłumaczenia, że odruchowo zjadł - przepyszną swoją drogą - śliwkę w czekoladzie. Kradzież to kradzież stwierdził ochroniarz i wezwał policję.
- Przyjechała policja, spisała moje dane, nie pamiętam, czy zaproponowała mi mandat czy nie, bo byłem w emocjach. Później doręczono mi wezwanie na komendę - mówił dla polsatnews pan Roman.
Ze względu na konsultację w szpitalu, mężczyzna nie mógł stawić się na komendzie w wyznaczonym terminie, o czym poinformował policjantów telefonicznie.
- Zostawiłem swoje wszystkie dane i powiedziałem, że po powrocie jestem gotowy zgłosić się na komendę. Nie otrzymałem ani telefonu, ani powtórnego wezwania. Uważałem, że sprawa jest zakończona - mówił emeryt.
11 października pan Roman otrzymał z sądu wyrok nakazowy, w którym zarzuca mu się kradzież 1 sztuki cukierka śliwka w czekoladzie o łącznej wartości 40 groszy. Za powyższy czyn sąd skazuje go na karę 1 miesiąca ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 godzin. Wyrok nie jest prawomocny.
- Jeżeli skazany tym wyrokiem złoży sprzeciw, ten wyrok przestanie istnieć, wówczas sprawa będzie się toczyła od początku, w normalnym trybie, w pełnym postępowaniu dowodowym i każdy będzie mógł przedstawić swoje racje - powiedział Polsat News Sławomir Przykucki z Sądu Okręgowego w Koszalinie.
